Geoblog.pl    Arleta    Podróże    Chiny 2012    Pekin - Hutongi
Zwiń mapę
2012
26
cze

Pekin - Hutongi

 
Chiny
Chiny, Pekin
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 7264 km
 
Nasz hotel znajduje się zarz przy hutongach,
dlatego pierwsze kroki skierowaliśmy waśnie tam,
wąskie uliczki, co krok to knajpka,
jaka taka cisza, mimo iż to centrum wielkiego miasta,
wydaje się, że czas zatrzymał się tutaj bardzo dawno.

Z uliczek można zajrzeć na podwórka,
zagracone wszelkimi możliwymi sprzętami,
z praniem wywieszonym na sznurkach,
dyniami i fasolkami w doniczkach...

Na pierwszy rzut oka (i ze zdjęć)
wydawać się może że panuje tutaj bród, smród i ubóstwo,
ale nic mylnego!
co parę kroków toalety,
śmieci praktycznie nie ma na uliczkach,
nie śmierdzi....
a na dodatek wszyscy uśmiechają się przyjaźnie,
choć niepewnie...
ale tylko czekają na "nihao" z naszych ust,
wtedy pełen uśmiech i "nihao" w odpowiedzi :D

wieczorem życie przyspiesza,
rozkładają się sprzedawcy z owocami, warzywami, mięsem...
mini kuchnie zaczynają gotowanie,
zapachy dochodzą z każdej strony...
nie można się nie skusić na kolację w takim klimacie!!

kupujemy piwko (3rmb 600ml) i siadami na chodniku,
pozdrawiamy przechodniów i oni nas,
na spokojne oglądamy wszystko dookoła...
a jest na co patrzeć,
bawiące się dzieci,
rowery i inne pojazdy mijające się z trudnością na wąskich uliczkach,
mercedesy... beeemki... audice....
takie autka są tutaj wookoło zaparkowane^^

na jednym ze stoisk robią się przepyszne naleśniki,
na gorącej płycie babeczka rozlewa ciasto,
gdy już trochę się upiecze smaruje powierzchnię smarowidełkiem,
rozbija jajko i też rozprowadza na powierzchni,
do tego szczypiorek i kilka innych niezidentyfikowanych dodatków,
na to coś jak duży chrupiący chrust,
zawija naleśnika i już :)
gotowe i przepyszne.

Na innym stoisku Chineczka przygotowuje chipsy rybne,
na jeszcze innym grzeją się ich ulubione i wszechobecne słodkawe parówki,
gdzieś obok, w ogromnym garnku gotuje się coś mniej zachęcającego
ciemna zupa z pływającymi całymi płucami, sercami, nerkami, kośćmi...
- tego raczej nie spróbujemy :D

hutongi na bank warto zobaczyć,
i nie ma co wybierać opcji zwiedzania rikszą,
trzeba iść powli,
zaglądać w drzwi, podwórka i okna :D
usiąść na krawężniku i wypić piwko...
trzeba poczuc ten klimat,
i podejść do tego nie jak do obrazu biedoty, brudu i rozpaczy,
ale jak do normalnego, codziennego życia w wielkim mieście...
w OGOMNYM mieście, ogromnego państwa,
z niewyobrażalnie dużą ilością mieszkańców.





********************

na koniec kilka info teoretycznych z Wikipedi:

tradycyjny chiński zespół szczelnie połączonych za sobą parterowych budynków. Budowane były na planie prostokąta, z wąskimi uliczkami, do których przylegają bramy wejściowe do siheyuan, czyli małych, wspólnych dziedzińców, wokół których ulokowane są parterowe zabudowania z nieotynkowanej cegły. Hutongi zazwyczaj nie posiadają sieci wodociągowej i centralnego ogrzewania, a mieszkańcy korzystają ze wspólnego wychodka na podwórzu.

Hutongi pojawiły się w Chinach w XII wieku i szybko upowszechniły się, gdyż stwarzały dobre warunki do obrony w przypadku oblężenia miasta i odpowiadały potrzebom patriarchalnego społeczeństwa. Sama nazwa hutong pochodzi z języka mandżurskiego[1].

Warunki życia w hutongach zależały od pozycji społecznej mieszkańców. Mieszkanie w dzielnicy bogatych hutongów było nobilitacją, a przed wojną lokowano w nich zagraniczne placówki dyplomatyczne i handlowe. W biednych hutongach większość ulic nie posiadała utwardzanej nawierzchni i w czasie deszczy zamieniała się w błotne potoki. Domy biednych hutongów były zazwyczaj ruderami z desek i gliny, zamieszkiwały w nich wielopokoleniowe rodziny, a ilość miejsca na osobę często wystarczała jedynie do spania w kuckach.
Dzielnica hutongów widziana z góry

W dawnych Chinach istniała ścisła definicja szerokości ulicy lub alei. Ulice w hutongach bardzo często nie przekraczają więc szerokości 9 metrów i do dzisiaj pozostają najwęższymi drogami w Pekinie. Niejednokrotnie alejki pozostają nie szersze niż 3 do 4 metrów, a czasem są tak wąskie, że mogą się nimi poruszać jedynie pojazdy jednośladowe.

Hutongi są wyburzane w procesie zastępowania starych dzielnic nowoczesną architekturą (budynki mieszkalne, centra handlowe i biurowe, fabryki), zapoczątkowanym przez Mao Zedonga. Zjawisko to nasiliło się również na początku XXI wieku, gdy kraj przygotowywał się do organizacji igrzysk olimpijskich oraz światowej wystawy Expo 2010. W 1949 r. w Pekinie było 7000 hutongów, pod koniec lat 80. XX wieku 3600, a na początku XXI wieku pozostało jedynie około 2000 zespołów starych domostw.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (24)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
Adaś
Adaś - 2012-06-29 16:51
Coś pieknego, mega klimat kochanie... tylko przy konwersji na BW podciągnij troszkę kontrast, aby zdjęcia były bardziej BW niz szare... Najkocham ciebie
 
mamunia
mamunia - 2012-06-29 17:51
Ciekawie zrobione fotki, ta szarość i czerń to jest to dla takich miejsc
 
 
zwiedziła 4% świata (8 państw)
Zasoby: 101 wpisów101 186 komentarzy186 1022 zdjęcia1022 1 plik multimedialny1
 
Moje podróżewięcej
05.12.2014 - 26.12.2014
 
 
05.03.2014 - 28.03.2014
 
 
11.06.2012 - 05.09.2012