Geoblog.pl    Arleta    Podróże    Indie 2014/2015    pachmarhi
Zwiń mapę
2014
19
gru

pachmarhi

 
Indie
Indie, Pachmarhī
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 7201 km
 
Nasz zapakowany po brzegi wagon docierał powoli do Pipariya,
bardzo malutkiego miasteczka jak na indyjskie warunki,
Trzeba było powoli zacząć myśleć jak się ewakuować, pod nami ludź na ludziu... przejścia brak, ale wysiadać trzeba...
Powoli zbieramy śpiwory i inne gadżety, a miła Pani z dołu mówi nam, że to jeszcze nie Bombaj, trzeba jej było wyraźnie wytłumaczyć, że naprawdę chcemy tutaj wysiadać. Dziwi się co my tutaj mamy zamiar robić, a jeszce bardziej dziwi ją to, że my sami do końca nie wiemy co będziemy robić. Jedziemy w okolice jednego z narodowych parków, jednego z mniejszych i mniej turystycznych i to nam wystarczy. Poszwędamy się po okolicy tak po prostu. No więc ostatecznie mamy pozwolenie żeby wysiadać na końcu świata i  krok po kroku przepychamy się do wyjścia...
Stoimy już przy drzwiach aż tu nagle zbliża się kanar i pyta o bilety - zdziwnienie na maxa - kanar tak przed samym wyjściem wtf!"*;:&£%?: gdzie on był jak 90% wagonu wsiadło na gapę i jechało całą noc (w sumie był w nocy ale nic im nie zrobił, a nas ma zamiar dwa razy sprawdzać?) Okejnołproblem.... wyciągam tablet i pokazuję mu bilety, ogląda dokładnie, pyta o imię i nazwisko i o miejsce w wagonie.... okejokej, sam sobie przytakuje, i ostatecznie zadowolony stwierdza - tutaj za chwilę będzie wasza stacja!
Stawiam, że szedł do nas żeby pokazać nam, że to tutaj mamy wysiadać, bo przecież białaludź może przegapić mała stacja.
Wysiadamy sobie.... i w tym momencie, na najbliższe 2 dni, stajemy się najciekawszą atrakcją turystyczną. Juz na stacji trzaskają sobie z nami focie - ci bardziej odważni pytają, ci mniej odważni strzelają z ukrycia.

Ok. Dotarliśmy do Pipariya ale to nie jest ostateczny cel mojego planu ^^ chcemy pojechać w głąb parku krajobrazowego/rezerwatu przyrody do miejscowości Pachmarhi - czyli jeszcze jakieś 50km dalej... oczywiście od samego początku mamy propozycję taxi itp. za only 700inr.... poźniej już nawet za 500inr.... a do tego miły pan taxówkarz uprzedza nas, że autobus odjeżdża dopiero za 3h (znów ich megaściemka)... ale nam się nie spieszy i po prostu rozglądamy się w około, aż tu nagle podjeżdża atobusozłomek i krzyczy "Pachmarhi pachmarhi" bez namysłu wsiadamy :) W autobusie jest kierowca, pomocnik kierowcy, i pomocnik pomocnika kierowcy i pan bileciaż. On sobie przyjdzie do nas w swoim  czase (jak już zagoni do autobusu wszystkich pasażerów - zbiera ich po prostu po drodze w mieście).
Przyszedł, skasował 120inr za dwie osoby... i po sprawie. Jedziemy.... ale co to była za jazda!!! Droga wąska, górska, kręta... przepaście takie, że gdybym miała kiedykolwiek się nawrócić i zacząć modlić, to byłby właśnie ten moment, szczególnie, że usiadłam po właściwej drodze żeby wszystko widzieć.  Pan pomocnik pomocnika kierowcy na każdym zakręcie (czyli bez przerwy, bo jeden zakręt przechodził w drugi) krzyczał do pomocnika kierowcy (chyba o tym jak daleko jest od przepaści) a pomocnik przekazywał info dalej do kierowcy.... na szczęście krzyczeli dostatecznie szybko... bo dojechaliśmy nierozplaszczeni na dnie jakiejś przepaści. (Już widziałam, oczyma wyobraźni, jak pzu wojażer zeskrobuje nas ze skał)....
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
geminus
geminus - 2014-12-21 20:53
I za to wlasnie kocham Indie. Nigdzie indziej nie ma takiej adrenaliny jak tam i moze jeszcze w Ameryce Pld.
 
mamunia
mamunia - 2014-12-26 10:43
Ciekawe, czy jadac takim "autem" i taka drogą mozna jeszcze podziwiać krajobraz?
 
 
zwiedziła 4% świata (8 państw)
Zasoby: 101 wpisów101 186 komentarzy186 1022 zdjęcia1022 1 plik multimedialny1
 
Moje podróżewięcej
05.12.2014 - 26.12.2014
 
 
05.03.2014 - 28.03.2014
 
 
11.06.2012 - 05.09.2012